piątek, 30 listopada 2012

Prolog: Od tej pory nazywasz się Patrick Gilbert.

      -Wzywałeś mnie, szefie?
Głęboki głos mulata rozniósł się echem po bordowo-złotym gabinecie głównej organizacji antyterrorystycznej w Wielkiej Brytanii. Czekoladowe tęczówki były skupione wyłącznie na mężczyźnie za dębowym, ciężkim biurkiem.
      Hans Villegan od ponad dwudziestu lat sprawował funkcję dyrektora głównego siedziby BOA w Londynie. Miał pięćdziesiąt trzy lata, żonę i dwójkę dorosłych dzieci. Oczekiwał już także wnuków i marzył, aby przejść już na emeryturę. 
      - Tak, Zayn. Jak wiesz, cenię Cię najbardziej z młodej kadry. Jesteś jednym z najlepszych moich agentów i z tego tytułu dostaniesz bardzo ważne zadanie, dzięki któremu może uda nam się rozbić spółkę Castela. 
- To znaczy?
Młody mężczyzna był już nieco zniecierpliwiony, jednak idealna gra aktorska nie zdradzała tego. Oczy były znudzone, dłonie wbite w kieszenie, a postawa ciała luźna. Zupełnie, jakby rozmawiał o ostatnich rozgrywkach piłki nożnej. 
- Wtopisz się w tłum uczniów prywatnego Liceum na Backer Street. Zostałeś przydzielony do klasy wraz z Liamem Paynem. Według naszych danych jest to syn Castela. Twoim zadaniem jest wyciągnąć od niego jak najwięcej informacji - gdzie mają główną siedzibę, kiedy się spotykają i ilu dokładnie ich jest. Jeszcze jedno. To akcja pod przykryciem. 
      Przesunął po ciemnym biurku plik dokumentów.
- Od tej chwili nazywasz się Patrick Gilbert. Mieszkasz na George Street 117, zaraz na przeciwko Liama. Dyrektor wie o całej akcji, ale grono pedagogiczne już nie. Poradzisz sobie?
Po raz pierwszy podniósł błękitne tęczówki na młodego chłopaka po drugiej stronie mebla. Na prawdę pokładał w nim wielkie nadzieje. 
      Zayn wziął w długie palce plik kartek i przejrzał je pobieżnie, sprawdzając czy ma wszystko co mu się przyda. Nie odkrywszy większych braków znów spojrzał na swojego szefa.
- Klucze?
Zapytał, ignorując - według niego - niedorzeczne pytanie i wziął w dużą dłoń pęczek kluczy podanych przez siwiejącego mężczyznę.
- Spakuj się. Zaczynasz lekcje o ósmej.
Dodał Hans i machnął ręką, by Malik dał mu spokój. Ten posłusznie wycofał się z pomieszczenia i poszedł się spakować.
     Wszedł do swojego pokoju i schował do sportowej torby najpotrzebniejsze rzeczy. Odebrał plecak z książkami i zeszytami, po czym usiadł na łóżku by dokładniej przejrzeć papiery. Wziął w dłonie zdjęcie, gdzie ciemny blondyn został zakreślony w kółko czerwonym markerem. Siedział z przyjaciółmi i uśmiechał się wesoło do bruneta naprzeciw niego. To, co przykuło uwagę tajnego agenta to fakt, że ów loczek siedział na kolanach jakiegoś mniejszego nieco blondynka, który oplatał go ramionami w pasie i wtulał policzek w jego bark. Świetnie, zaprzyjaźnisz się z pedałami, Malik. Pomyślał z przekąsem i schował kartki do plecaka, zarzucając go na plecy. 
      Wyszedł z budynku i wsiadł do swojego ukochanego samochodu, jakim była czarna Mazda CX9. Zerknął przelotnie na adres swojego nowego mieszkania i odpalił silnik. Wyjechał na ulice Londynu, opracowując w myślach plan zdobycia informacji.